piątek, 16 czerwca 2017

Czerwcowa codzienność



Cześć Dziewczyny! Dzisiaj będzie mało gadania, a więcej zdjęć popstrykanych w tzw. międzyczasie, pomiędzy odkurzaniem, a praniem, czy odrabianiem lekcji z dziećmi, bo akurat światło było ładne, albo pies ustawił się w fotogenicznej pozie....:) 
No taka nasza czerwcowa codzienność...
Na zdjęciach widać trochę więcej nowego dywanu, który wymieniłam już kilka tygodni temu, rezygnując z  włochatego jasnego shaggy, który przegrał z naszym Toffim... Nowy dywan to nabytek z Bonami, jest bardzo duży (2x3 metry) i jak dotąd sprawdza się idealnie i nie straszny mu liniejący cocker spaniel...


























A już za chwileczkę, już za momencik, bo za tydzień zaczynamy urlop, kierunek Chorwacja. 
Plan jest taki, że jedziemy autem, z 2 noclegami na Węgrzech, przy granicy z Austrią, więc po drodze czeka nas zwiedzanie Wiednia. Wczasujemy się najpierw w środkowej Dalmacji, później jedziemy na północ, w okolice Rijeki. 
Noclegi zabukowane, widoki na morze również, ach... :))


Pozdrawiam Was ciepło!

wtorek, 6 czerwca 2017

Altanka działkowa



Dzień dobry! Dzisiaj znowu przybywam do Was z postem działkowym:) 

Całą sobotę spędziłam na naszej Sielance, najpierw na Walnym Zebraniu działkowców (kto ma działkę, wie o co chodzi:)), a później na malowaniu drewnianych słupów podtrzymujących daszek. 

Od początku wiedziałam, że słupy będą białe i że będzie to wyglądało o niebo lepiej niż pozostawienie ich w odcieniu drewna. I nie pomyliłam się, bo biała farba czyni cuda :) 
Białe słupki pięknie kontrastują z zielenią i drewnem domku, chociaż domek wydaje się teraz przy tej bieli na jeszcze bardziej brudny i obdrapany... 
Nie wiem, czy będę czekać z jego malowaniem do przyszłego roku, jeśli czas mi pozwoli, to może pomaluję go w tym sezonie jeszcze. 
Myślałam o szarości, ale też chodzi mi po głowie...np. granat:) 
Zobaczymy... 
Do tego białe futryny drzwi i okienka, ach...:)

Cały pomysł na daszek i jego wykonanie, to dzieło mojego nieocenionego teścia, który obmyślił konstrukcję, zamówił dechy, blachę i wszystkie niezbędne dodatki, przywiózł to z Ostrołęki i przypomocy mojego szwagra zmontowali całe to ustrojstowo. 
Ławka, która stoi przed domkiem też jest jego wykonania. Mogę tylko napisać, że mam wspaniałego teścia:) 
Fajnie mieć takiego sprzymierzeńca w rodzinie, który ma pomysły na wykonanie różnych rzeczy i przede wszystkim chęci i czas. No taki teść, to skarb :)



Do pomalowania użyłam farby do okien Fluggera, którą szczerze polecam. Niewielką puszką obmalowałam wszystkie części oraz odświeżyłam drewnianą ławkę i pergolę. Farba jest gęsta, nie kapie i nie spływa, jest bardzo wydajna. 

 Wyświetlanie 20170603_161146.jpg

Muszę dokupić jeszcze jedną puszkę i pomalować deski podtrzymujące blachę. Blacha od spodu jest jasna, prawie biała, więc po pomalowaniu desek, będą one prawie niewidoczne.



Jak napisałam wcześniej, białe elementy sprawiły, że domek i reszta wydają się być bardziej zniszczone. Ale to nie taras przy domu, tylko działka, na której spędzamy ograniczoną ilość czasu, więc nie da się wszystkiego "wyniuniać" :)
Na swoje 5 minut czeka jeszcze cały czas wnętrze domku zawalone na razie wszystkim co się da. Oczywiście mam w głowie pomysł na jakąś dostawkę z boku na narzędzia i urządzenie tych 9 metrów kwadratowych po mojemu. Ta część przy domku z piaskiem aż prosi się o zagospodarowanie, ale to znowu musi odczekać swoje...






Przed werandą rosną różne kwiecia, na razie dominuje dzika róża, posadziłam tam też w tym roku dwie pnące róże, dwa klematisy i szałwię. Z poprzedniego roku mam też krzak piwonii. Moje marzenie, to weranda obrośnięta pnączami i kolorowymi różami...
Muszę jeszcze posadzić coś przy kratkowanej pergoli, aż prosi się, żeby puścić tam jakieś pnącze.


Na jednej z róży zauważyłam chyba mszyce, 
może macie jakiś sprawdzony środek żeby się tego pozbyć?


Najlepsza miejscówka na odpoczynek...
No czego chcieć więcej...















No lubię to moje miejsce, a jak teraz mam i daszek i nową podłogę, to bardzo bardzo...:)
Prace na działce, nawet męczące fizycznie, relaksują mnie. Czy to malowanie płotu, czy wyrywanie chwastów, czy grabienie trawy... Takie czynności pozwalają zebrać myśli, wyciszyć się, a przy okazji dają szybki efekt, bo płot od razu jest biały, a grządka czysta bez chwastów od razu lepiej wygląda. A to lubię najbardziej.

Działka, to oczywiście pożeracz czasu i szybko potrafi się zaniedbać i najlepiej bywać na niej codziennie. Ale za to potrafi odwdzięczyć się ciszą, spokojem i piękną zielenią.

Polecam:)
i pozdrawiam serdecznie;)

INSTAGRAM